niedziela, 13 maja 2012

Cassandra Clare - "Mechaniczny książę"


Cassandra Clare
"Mechaniczny książę"
Wydawnictwo MAG
2012










Cassie jest jedną z najbardziej znanych amerykańskich pisarek dla młodzieży. Bardzo popularna jest jej seria "Dary anioła" opowiadająca o współczesnych Nocnych Łowcach z nowojorskiego Instytutu i okolic. Natomiast seria "Diabelskie maszyny" opisuje przygody Nefilim z Instytutu Londyńskiego w epoce wiktoriańskiej.
Zmiennokształtna, Tessa Gray, znalazła schronienie w Instytucie. Wydoroślała, stała się odważna. Przygód nie spotyka już wyłącznie w książkach. Bardzo zżyła się także z Charlotte, Henrym, Jamesem, Willem, a nawet z Jessamine. Jednak poczucie bezpieczeństwa okazuje się nietrwałe, kiedy Benedict Lightwood i jego zwolennicy zaczynają spiskować, aby odebrać Branwellom londyński Instytut. Dostają oni termin dwóch tygodni na znalezienie Mortmaina, w przeciwnym wypadku szefem Instytutu zostanie Benedict.
W tej części rozterek sercowych Tessy jest jeszcze więcej. Coraz bardziej przywiązuje się ona do Jema. Jednak nie może zapomnieć o Willu, mrocznym i tajemniczym.
Czytelnik przez cały czas zastanawia się, kogo wybierze Tess. James jest miły i dobry. Po prostu cud, miód, grzech nie kochać. Ale już od pierwszych kartek "Mechanicznego anioła" kibicuję Willowi. Jest on tajemniczy, skrywa jakiś mroczny sekret. Jaki? Tego dowiecie się podaczas lektury.
Nie mniej ważną kwestią pozostaje pochodzenie Tessy. Skąd posiada swój dar zmieniania kształtu? Kim byli jej rodzice?
Ta powieść jest niezwykła. Hipnotyzująca, zmusza nas do ciągłego namysłu. Tak wiele zagadek pozostaje bez odpowiedzi. Można się przy niej śmiać i płakać, skakać ze szczęścia i radości, a chwilę potem stoczyć się na dno rozpaczy.
Jednak największą siłą tej ksiązki są jej idealnie ukształtowani bohaterowie i ich skomplikowane relacje. Każda postać jest tak dopracowana, że aż nie ma do czego się przyczepić. Przyjaźń Willa i Jema jest niesamowita, wręcz rozczulająca.
Jedną z moich ulubionych postaci w twórczości Cassie jest nieśmiertelny czarownik, Magnus Bane. Jest tak zabawny, a jego teksty potrafią sprawić, że zaczynam się śmiać tak bardzo, że ludzie w metrze gapią się na mnie jak na niezrównoważoną psychicznie.
Oczywiście swój urok ma także postrzelony Henry, silna i zdecydowana Charlotte, a także cała reszta wspaniałych postaci.
Powieść tę polecam wszystkim bez wyjątku. Dlaczego? Bo jest fantastyczna, cudowna, nieziemska, niesamowita, świetna...
Właśnie dlatego oceniam ją +13/13 (ach, to moje upodobanie porządku :))!

wtorek, 10 kwietnia 2012

"Igrzyska śmierci" - film

reż. Gary Ross, wyk. Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth
"Igrzyska śmierci"
2012






Dopiero teraz, po obejrzeniu tego filmu trzy razy, mogę z czystym sumieniem napisać jego recenzję.
Właściwie, to przeczytałam całą trylogię, niesamowitą, nawiasem mówiąc, ponieważ miałam iść z koleżankami na film i chciałam mieć trochę większe pojęcie, czego się spodziewać. No i dobrze zrobiłam.
Obraz opowiada o losach Katniss Everdeen, szesnastolatki mieszkającej w Dwunastym Dystrykcie państwa Panem, powstałego na ruinach Stanów Zjednoczonych. Są tam organizowane coroczne Głodowe Igrzyska, na które muszą się stawić chłopak i dziewczyna w wieku 12 - 18 lat z każdego dystryktu. Zostaną przewiezieni na arenę, na której może znaleźć się wszystko. Dosłownie wszystko. W ciągu kilku tygodni, zamknięci na obszarze areny, będą musieli stoczyć walkę na śmierć i życie. Żadnych przepisów czy zasad. Tylko jedno z nich może zwyciężyć. Każdy ich ruch obserwowany będzie przez kamery i transmitowany na żywo w telewizji.
Jako trybutka Siedemdziesiątych Czwartych Głodowych Igrzysk zostaje wylosowana Prim, młodsza siostra Katniss. Dziewczyna nie może się z tym pogodzić i zgłasza się, by zająć jej miejsce. Jakby tego było mało, trybutem zostaje Peeta Mellark, który uratował kiedyś Kotnej i jej rodzinie życie.
Katniss Everdeen będzie musiała opuścić matkę i siostrę, które dotąd zaopatrywała w żywność, chodząc na polowania oraz Gale'a, który zdaje się być kimś więcej, niż przyjacielem. Jeśli chce wrócić do domu, czeka ją ciężka walka o przetrwanie z dwudziestoma trzema rywalami. Czy jej się uda?
Film jest fantastyczny i naprawdę mi się spodobał, choć nie lubię wszelkich ekranizacji. Zostało w nim pokazane wszystko, co tylko się dało, więc wydłużono go do granic możliwości. Trwający ponad dwie godziny obraz jest niesamowity i dobrze przedstawia wydarzenia opisane w książce Suzanne Collins.
Ma jednak kilka wad, ale może są to zalety, zależnie od punktu widzenia. Jest tam kilka scen lub wypowiedzi, które zrozumieją jedynie fani. Ponadto pół filmu spędziłam na tłumaczeniu koleżankom, o co chodzi. Więc lepiej przeczytać "Igrzyska śmierci" i nie musieć wciąż się pytać "Kto to?", "Co ona robi?", itd.
Mam tylko nadzieję, że "Igrzyska..." to nie będzie nowy "Zmierzch", jeśli ktoś wie, co mam na myśli.
Polecam więc film wszystkim, choć jest on momentami brutalny. Dlatego lepiej nie zabierać ze sobą do kina ludzi, którzy z pewnością nie zrozumieją jego przekazu. Oceniam go więc 12/13 za drobne niedociągnięcia.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Krystyna Kuhn - "Gra"

Krystyna Kuhn
"Gra"
Wydawnictwo Telbit
2011




Ostatnimi czasy uzupełniałam zapasy w przybytku zwanym Empikiem. Przybyło kilka książek, recenzje na stówę się tutaj pojawią, i to już niedługo. Na razie wszyscy, którzy tu w ogóle zaglądają (czyli chyba tylko Sophie, której najserdeczniej dziękuję :)) będą się musiały zadowolić "Grą".
Julia Frost wraz ze swym bratem, Robertem, przybywa do odludnej Grace College tydzień po rozpoczęciu roku akademickiego. Dziewczyna próbuje uciec przed swoją przeszłością. Często wspomina o jakichś wydarzeniach, poznajemy nawet emocje, które nią wtedy targały, lecz tak naprawdę dopiero na koniec dowaidujemy się, o co naprawdę chodziło.
Wkrótce po ich przyjeździe studenci seniorzy organizują otrzęsiny w domku nad jeziorem. Wielka impreza, wszyscy dobrze się bawią... Do czasu.
W pewnym momencie Robert widzi dziewczynę skaczącą do Lake Mirror u podnóża Ghosta - ogromnej góry. Bez namysłu rzuca się za nią do lodowatej wody. Kiedy udaje im się go uratować, okazuje się, że nikt mu nie wierzy, nawet Julia. Jednak na terenie uczelni zaczynają się dziać inne dziwne rzeczy. Ktoś rozpoczyna grę, której pionkami, chcąc lub nie, stają się bohaterowie...
Książka trzyma w napięciu, jak mało która. Łączy w sobie cechy mrocznego thrillera i zagadkowego kryminału. Wydarzenia rozgrywają się w scenerii, którą wprost uwielbiam - odludzie, brak zasięgu ani map tego obszaru.
Szczerze mówiąc po powieści spodziewałam się wiele. Trochę za wiele, ale to takie tam szczegóły. Trzeba przyznać, że jest ona niezwykle wciągająca i ciekawa, a napięcie autorka buduje pierwszorzędnie.
Z pewnością sięgnę po następną częśc mrocznej serii "Dolina". Polecam ją odważnym osobom o mocnych nerwach, bo ja sama momentami okropnie się bałam. Oceniam ją 11/13 za drobne niedociągnięcia.

czwartek, 29 marca 2012

Andrew Lane - "Młody Sherlock Holmes: Zabójcza chmura "

Andrew Lane
"Młody Sherlock Holmes: Zabójcza chmura"
Wydawnictwo W. A. B.
2011



Najsłynniejszy detektyw na świecie. Nieodłączna fajka, charakterystyczna czapka i płaszcz w kratę. Nowatorskie, często dziwne metody prowadzenia śledztwa. Te wszystkie zdania przywodzą na myśl tylko jedną osobę. Jest nią Sherlock Holmes, stworzony przez sir Arthura Conan Doyle’a.
Powstało wiele książek, opowiadań i filmów dotyczących jego postaci, życia i spraw,
które rozwiązywał. Nie wiadomo jednak, co robił i jaki był jako nastolatek. Czy już wtedy uznawano go za geniusza? Sprytnym, inteligentnym, takim, jakiego znamy z twórczości Conan Doyle’a?

Odpowiedź możemy znaleźć w książce Andrew Lane’a. Jest on m. in. autorem powieści poświęconych takim bohaterom, jak James Bond albo Wallace i Gromit. Jego cykl o młodzieńczych losach Sherly’ego ukazuje się za oficjalnym przyzwoleniem spadkobierców Arthura Conan Doyle’a.
Czternastoletni Sherlock Holmes nie wyróżnia się zbytnio na tle swych rówieśników. Chodzi do szkoły dla chłopców w Deepdene. Nie umie jeździć konno, nie jest sprytny i zbyt inteligentny, a ponadto
nie ma żadnych przyjaciół. Wraz z końcem roku szkolnego może wreszcie wrócić do domu na całe dwa miesiące. Będzie mógł spać we własnym łóżku, wałęsać po terenach otaczających posiadłość Holmesów. Jednak w dniu wyjazdu wszystkich uczniów okazuje się, że musi spędzić przymusowe wakacje u stryja i stryjenki, których nawet nie zna. W dodatku pod okiem guwernera, imigranta ze Stanów Zjednoczonych.

Zapowiada się najgorsze lato w całym życiu chłopca. Sytuacja ulega jednak zmianie, kiedy Sherly znajduje ciało mężczyzny pokryte czerwonymi pęcherzami. Wkrótce gazety donoszą o kolejnych zgonach w Farnham. Zostaje to przez wszystkich uznane za epidemię dżumy lub cholery, ale… czy na pewno jest to zaraza?
Młody Holmes wątpi w to i postanawia rozpocząć śledztwo na własną rękę. W dochodzeniu pomagają mu: jego nowy przyjaciel – włóczęga Matty Arnatt, Amyus Crowe, jego opiekun i nauczyciel na okres wakacji, oraz córka guwernera, piękna, rudowłosa Virginia Crowe. Trop prowadzi
do tajemniczego francuskiego barona. Wkrótce okazuje się, że uknuta przez niego intryga może zniszczyć całe Imperium Brytyjskie. Sherlock Holmes będzie musiał, razem ze swymi nowymi towarzyszami, udaremnić spisek i ocalić Brytanię. Czy mu się to uda?

Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Jest ona skierowana do nieco młodszego, co najmniej dziewięcioletniego, czytelnika. Bardzo łatwo jest wpaść w wir przygód przyszłego detektywa, ale niezwykle trudno się z niego wydostać. Fabuła jest ciekawa i wciągająca, a pomysł stworzenia serii niebanalny. Podobała mi się ta powieść i polecam ją wszystkim fanom Sherlocka, bez względu na wiek. Ocena, w pełni zasłużona, +13/13.

środa, 21 marca 2012

Sara Shepard - "Pretty Little Liars. Kłamczuchy"


Sara Shepard
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy"
Wydawnictwo Otwarte
2011









Hmmm....
Książkę dostałam od koleżanki, więc wypadało przeczytać. Liczyłam na coś fajnego, ale zawiodłam się.
Mamy przyjaciółki: Arię, Hannę, Emily, Spencer i Alison. Pewnego dnia Ali znika bez śladu. Nikt nie wie, co się z nią stało. Dziewczyny jakoś przebolały stratę, zwłaszcza, że szkolna gwiazdka miała dość nieprzyjemny charakter.
W ciągu kilku lat oddaliły się od siebie, zmieniły i uznały tę sprawę za zamkniętą. Zaczynają jednak otrzymywać niepokojące SMS - y. Najwyraźniej ktoś zna sekrety, o których chciały na zawsze zapomnieć i pogrzebać wraz z pamięcią o Alison.
OMG. OMG. OMG!
Są granice niefajności ksiązki, ale ta je przekroczyła. Całość przypomina mi take "american dream". Markowe ciuchy, wypasione "ajfony", imprezy, po których wraca się zalanym w trupa, seks... No po prostu bajka. Ale chyba nie dla mnie. Odradzam, odradzam, odradzam! Nie będę się dłużej rozpisywać, bo mi szkoda czasu, miejsca i klawiatury. Daję jej 4/13 za jako taki wątek sensacyjny. Nic dodać, nic ująć.

wtorek, 13 marca 2012

Suzanne Collins - "Igrzyska śmierci"


Suzanne Collins
"Igrzyska śmierci"
Wydawnictwo Media Rodzina
2009











W zasadzie, to ja nigdy nie chciałam tego czytać. Ale z okazji urodzin miałam iść z koleżankami do kina na film (po premierze wstawię recenzję), to chciałam mieć jakiekolwiek oparcie. Nie liczyłam na coś poruszającego, ale ta powieść okazała się genialna!
Na ruinach Stanów Zjednoczonych powstało totalitarne państwo Panem. Stolicę, czyli Kapitol, otacza 12 dystryktów. Co roku odbywają się tam Głodowe Igrzyska, podczas których dwanaście dziewczyn i dwunastu chłopców walczy na śmierć i życie na wielkiej arenie. Może się na niej znaleźć dosłownie wszystko, od lasu aż po pustynię. Zwycięży tylko jedno z nich. Wszystko jest transmitowane przez telewizję i nadawane na terenie całego kraju.
Szesnastoletnia Katniss Everdeen mieszka razem z młodszą siostrą, Prim, i matką w Dwunastym Dystrykcie. Jej ojciec zginął w wybuchu w kopalni, musiała zacząć żywić rodzinę. Poluje wię w lesie razem z Galem Hawthornem, jej najlepszym przyjacielem, który zdaje się jednak być kimś więcej.
W dniu dożynek wylosowana zostaje Primrose, lecz Katniss postanawia zająć jej miejsce. Wylosowano również Peetę Mellarka. Jest on synem piekarza, który dał Kotnej bochenek chleba, kiedy ona i jej rodzina umierały z głodu.
Dziewczyna rusza w podróż do Kapitolu, aby potem wziąć udział w igrzyskach. W przygotowaniach zdecydowanie nie pomaga jej mentor - alkocholik, Haymitch Abernathy, który jest jedynym żyjącym zwycięzcą z Dwunastego Dystryktu. Pochodząca ze stolicy Effie Trinket, która zajmuje się trybutami z Dwunastki, także nie jest zbyt miła; dla niej i innych kapitolińczyków to przecież świetna rozrywka. Katniss może liczyć jedynie na siebie samą i, o dziwo, swego stylistę. Cinna bardzo ją wspiera i zawsze stawiałby na nią. Ta przyjaźć pomaga bohaterce przeżyć trudne chwile.
Wreszcie dziewczyna trafia na arenę. Teraz jest zdana wyłącznie na siebie. Czy sobie poradzi? Czy wróci do domu jako zwycięzca, czy też już niegdy nie będzie jej dane ujrzeć Dwunastki? A co z Peetą i Galem?
Ta książka jest po prostu niesamowita. Wciągająca, oryginalna, niezwykła, inteligentna... Długo można tak wyliczać. Awansowała ona do grona moich ukochanych serii. Pewnie jeszcze nie raz do niej powrócę, by prypomnieć sobie ulubione momenty. Jest cudowna i szczerze się boję, czy nie zwalą filmu. Skoro była ona tak genialna, to ekranizacja może nie oddać w pełni jej charakteru. Lepiej przestanę krakać :).
Podsumowując, powieśc jest fantastyczna i polecam wszystkim, dosłownie wszystkim. Oceniam ją więc +13/13 i oby więcej takich pozycji!

sobota, 3 marca 2012

Kerstin Gier - "Zieleń szmaragdu"

Kerstin Gier
"Zieleń szmaragdu"
Wydawnictwo Egmont
2012










To książka przeze mnie wyczekiwana. Ogromnie chciałam ją przeczytać, ale jednocześnie się jej bałam, bo to w końcu pożegnanie z trylogią i bohaterami. Dlatego też już w dniu premiery miałam ją w swoich łapkach i zabrałam się zaczytanie. Skończyłam trzy dni później, ale dopiero teraz ochłonęłam na tyle, by móc napisać recenzję.
Akcja startuje niemalże w tym samym momencie. Gwendolyn wypłakuje sobie oczy nad złamanym sercem i użala się nad sobą. Ale nieszczęśliwa miłość to nie jest jedyny problem bohaterki. Wciąż nie ma pojęcia, komu zaufać, a komu nie. Nikt  nie chce jej nic wyjaśnić, próbuje więc dowiedzieć się razem z Leslie i Xemeriusem czegoś, co pomogłoby jej to wszystko zrozumieć. Jakby tego było mało, wielkimi krokami zbliża się bal u lady i lorda Pimplebottomów, a wraz z nim spotkanie z hrabią de Saint Germain. Wiele tajemnic i zagadek trzeba rozwikłać, a czasu jest tak nie wiele. Gwen musi jak najszybciej zapobiec katastrofie, inaczej może nawet zginąć...
Nie napisałam nic więcej, aby nie spojlerować za bardzo i nie psuć innym radości czytania. Książka jest naprawdę niezwykła, intrygująca, trzymająca w napięciu, pełna zaskakujących zwrotów akcji. Czyta się przyjemnie, ale, tak, jak w poprzednich częściach, trzeba uważać, żeby nie pogubić się w przeszłości, teraźniejszości i... przyszłości. Narracja jest wyjątkowa, Gwenny ma niesamowite poczucie humoru. Jednak najlepszy i tak był Xemerius. Ten demon - gargulec jest najzabawniejszym stworzeniem, o jakim czytałam. Jego teksty powodowały u mnie głośne wybuchy śmiechu, przez które ludzie wokół gapili się na mnie jak na wariatkę. Zawodowa była również Caroline, młodsza siostra głównej bohaterki. No i - oczywiście - Gideon :).
Powieść genialna fantastyczna, tylko... krótka. Co prawda 450 to nie tak mało, ale nawet gdyby miała pięc razy tyle, to i tak bym narzekała. Szkoda, że to już koniec, ale jeśli Kerstin Gier chciałaby dopisać kolejne części, zrobiłaby to bez problemu. Zakończenie jest otwarte, zagadkowe i trochę dziwne. A rozwiązanie całej zagadki było od początku pod przysłowiową latarnią.
Na zakończenie dodam jeszcze, że na pewno nie raz i nie dwa wrocę do całej serii. Z pewnością polecę ją też wszystkim znajomym i nieznajomym. Finałową część niesamowitej "Trylogii czasu" oceniam więc na +13/13. A to i tak tylko dlatego, że nie lubię rozwalać sobie skali i ten plus to po prostu mój maks :))).